Zamiast powitania

Na każdym zebraniu jest taka sytuacja, że ktoś musi zacząć pierwszy…

W tym miejscu zwyczajowo powinno nastąpić powitanie, czy zachęta do czytania. Mam jednak wrażenie, że do wpisu o tytule Wstęp raczej zajrzy ktoś, komu blog się spodobał: ktoś, kto przeczytał już wszystko i zostało już tylko jedno… wstęp. Droga czytelniczko, bądź czytelniku. Skoro udało Ci się już przebrnąć przez wszystkie posty, jakie napisałem1, zapraszam do przeczytania kilku słów wstępu.

Chciałbym stworzyć tu miejsce dla organistów, o organistach, o muzyce organowej. Mówiąc zaś precyzyjniej — o muzyce kościelnej, nie tylko ściśle liturgicznej. Chcę również podzielić się kilkoma przemyśleniami na temat muzyki nieliturgicznej. Zanim jednak zaczniemy, zwróćcie uwagę na pewien fakt: muzyka jest tak szerokim i otwartym polem, że nie ma gotowych rozwiązań. Opiszę tu pewne pomysły, czy rozwiązania. Być może będę przekonywał do spojrzenia na pewne sprawy z jakiejś konkretnej perspektywy. Ale trzeba być otwartym, tak jak sama muzyka jest otwarta i kreatywna. Chociażby dlatego, że ten sam utwór można wykonać na kilka sposobów (interpretacji).
To samo dotyczy grania w kościele.

W dzisiejszych czasach wiele poglądów na temat muzyki, czy liturgii radykalizuje się. Z jednej strony rośnie w siłę tradycyjny punt widzenia, oparty przede wszystkim na ogromnym skarbcu chorału gregoriańskiego, czy na muzyce wykonywanej w czasie mszy w klasycznym rzymskim rycie. Z drugiej zaś strony widać, że coraz częściej liturgii towarzyszą zespoły z bardziej rozrywkowym instrumentarium, czy repertuarem. Nie chciałbym, aby ten blog stał się polem walki zwolenników różnych poglądów. Zależy mi na tym, żeby (o ile to możliwe) odszukać dobre strony każdego punktu widzenia, jak również przyczyny, które pchają nas w takim, a nie innym kierunku.

Na koniec chciałbym zaznaczyć, że wyrażam tu swoje osobiste poglądy i przemyślenia wynikające z ponad dwudziestoletniej pracy w kościele. Jeśli uważasz, że można inaczej – to dobrze. Bo można. Nie ma w tym temacie jedynej słusznej drogi. Jestem też otwarty na rzeczową dyskusję. Być może potrafisz zagrać, czy wykonać coś lepiej ode mnie – cieszę się ogromnie! Nie uważam i nigdy nie uważałem, że jestem najlepszy i najmądrzejszy 🙂 Śmiało podziel się swoimi spostrzeżeniami. I zapraszam do komentowania.

  1. których póki co ie ma zbyt wiele

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *